czwartek, 10 maja 2012

Rozdział 9

 Po przeczytaniu kartki zarzuciłam na siebie kurtkę i wybiegłam z domu. Zaczęłam rozglądać się za szpitalem. Gdy w końcu znalazłam budynek, weszłam do niego i zdyszanym głosem spytałam się gdzie znajduję się Iza Sadowska, bo tak nazywała się moja mama. Następnie pobiegłam w kierunku sali, w której się znajdowała. Zauważyłam Richarda, do którego był wtulony i zapłakany Tommy.
-Co się stało?- spytałam zdenerwowana i wciąż zdyszana
-No tak jak napisałem. Miała wypadek, nic więcej dokładnie nie wiem.- odparł
 Usiadłam koło nich i czekałam, aż ktoś przyjdzie i powie, że mamie nic nie będzie.
-Państwo Sadowcy?- spytał lekarz, który wyszedł z sali
-Tak.- pokiwaliśmy głową
-Nie wiem od czego zacząć...- mówił spiętym i smutnym głosem- Muszę walnąć to prosto z mostu.
Bałam się co zaraz powie.
-Pani Sadowska nie przeżyła.
-Co?!- wykrzyknęłam rozpłakana
Tommy się również rozpłakał. Lekarz zaczął tłumaczyć wszystko Richardowi, ale ja nie potrafiłam tego słuchać. Wybiegłam ze szpitala. Biegłam przed siebie. Nie wiedziałam co myśleć. Widziałam mamę jeszcze 2 dni temu. A teraz jej nie ma? Nie mogłam w to uwierzyć. Byłam załamana. Nie wiedziałam gdzie się podziać. Dobiegłam w końcu do pustego parku, usiadłam i oparłam się o drzewo. Płakałam. Tylko to potrafiłam robić. Do telefonu dobijał się do mnie Richard, ale nie chciałam teraz z nikim rozmawiać.

                                                                         ***

  Minęło już kilka godzin, odkąd dowiedziałam się o śmierci, a ja wciąż siedziałam pod drzewem i płakałam. Co innego miałam robić? Poczułam wibrację telefonu w kieszeni.
-Halo?
-Hej, Ola co jest? Próbuję się do ciebie dodzwonić, ale ty nie odbierasz.- powiedział zatroskany Harry
-Nic mi nie jest.- odparłam
-Ale co się stało? Gdzie jesteś?
-Mama umarła.- i znowu poleciały mi łzy. Tak ciężko było mi powiedzieć te słowa.
-Przyjdę do ciebie. Powiedz tylko gdzie jesteś?- ciągnął Harry
-Jestem w parku. Jest w nim duża fontanna, wiesz gdzie to?- powiedziałam nie chętnie
-Ok, już idę.
Rozłączył się. Nie minęła chwila, a już widziałam Harrego biegnącego w moją stroną. Był o już dosyć późno, około północy. Podszedł do mnie, przykrył mnie swoją bluzą i objął mnie.
-Nie martw się.- powiedział
  Nienawidzę tych słow! Jak mam się nie martwić? Właśnie umarła osoba, która mnie urodziła, a ja mam się tym nie przejmować?
-Jak mam się nie martwić?!- wykrzyknęłam to co mówiłam wcześniej w myślach i znowu się rozpłakałam
-Ciii..- przytulił mnie mocniej
-Przepraszam.- wybełkotałam
-Nic nie szkodzi.
Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie i oparci o drzewo. Nie wiedziałam gdzie pójść. Nie chciałam wracać do domu. Wszystko by mi tam przypominało mamę.
-Może przenocujesz u mnie?- spytał
-Nie.. Nie chcę się narzucać. Nie chcę też, żeby twoja mama mnie widziała w takim stanie.
-To może u Louisa? Napewno się zgodzi.
-Okey..
  Złapaliśmy się za ręce. Napisałam do Richarda, żeby się o mnie nie martwił, a Harry poinformowałam Louisa. Bez żadnych oporów zgodził się na moje przenocowanie. Odpuszczę sobie kolejny dzień w szkolę. Na nic już nie mam ochoty... Doszliśmy do domu Louisa. Po zobaczeniu mnie, podszedł do mnie i mnie objął. Wtuliłam się w niego.
-Dziękuję- powiedziałam
Pożegnałam się z Harrym. Zostaliśmy sami z Louisem.
-To coś robimy?- spytał się
-Przepraszam.. Chcę już spać... Chcę jak najszybciej spróbować o tym zapomnieć.- łza mi poleciała
Lou wytarł ją palcem. Przybliżył się do mnie. Pocałował mnie. Oddałam mu pocałunek. Po czym się ocknęłam.
-Lou, nie możemy. Jestem z Harrym.
 Wybiegłam z jego domu, znowu zapłakana. Dzisiaj tylko ryczę i ryczę. Ale co ja innego mogę robić? Poczułam jak ktoś złapał mnie za rękę.
-Nie chciałem.. wybacz mi. Zapomnijmy o tym i Harry się nie dowie, okey?- spytał smutny
Pokiwałam głową i wróciłam z nim do domu. Poszłam szykować się do spania. Weszłam pod prysznic. Po wyjściu założyłam koszulkę Tomlinsona i położyłam się do łóżka. Nagle nie wiadomo z jakiego powodu, przeleciały mi wszystkie wspomnienia z mamą. Wszedł do pokoju Louis i mnie przytulił.
-Pamiętaj jestem z tobą.- pocałował mnie w policzek
Tym razem nic na to nie powiedziałam, byłam zbyt zmęczona. Zgasił mi światło i zasnęłam.

_______________________________________________
Przepraszam, że taki krótki, ale naprawdę mam zapracowany tydzień. Myślałam, że nie napisze w tym tygodniu niczego, ale zrobiłam to dla was i napisałam tyle ile zdążyłam ! :D

Od Iwy, która zajmuję się wyglądem i ogólnie pomaga mi na blogu dla Kaliny.
"Dla ciebie Kalinko xD, Niall ^^" ~ Iwa

                                         

9 komentarzy:

  1. FAJNE !!!!!!!!!!! szkoda że krótki ale FAJNYY !! :D BRAVO DLA VAS !! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny ; ) jestem ciekawa co będzie dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Meega , z niecierpliwością czekam na następne . <3

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział. czekam na nastepny<3 Wpadnij do mnie.♥
    http://onedirectionismypassion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej. Wraz z moimi koleżankami prowadzimy bloga z ocenami blogów z opowiadaniami. JEśli chcesz żeby któraś z nas oceniła twojego bloga to zgłoś sie tutaj ; http://meetourassessment-podstrona.blog.onet.pl/ . Przed tym prosimy zapoznać się z regulaminem który również znajduje się na tej stronie.
    A tutaj jest link ; http://meet-our-assessment.blog.onet.pl/ bloga głównego na którym publikujemy oceny danych blogów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział oraz dobrze napisany :)
    i dziękuje mojej Iwonce za Nialla :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super blog kiedy następny wpis ? Nie umiem się doczekać jesteś świetna ;**

    OdpowiedzUsuń
  8. twój blog jest wspaniały czkam na następny ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Super blog czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń